Wpisy

  • niedziela, 18 grudnia 2011
    • Świąteczny kredyt zabójca

      Chwilówki z oprocentowaniem wysokości osiemdziesięciu procent? Dlaczego nie, przecież Święta to czas cudów. Na rynku kredytowym przed świętami pojawiają się zawsze podobne kwiatki (a może to już choinki, nie wiem). Ulotki wciskane do ręki, narzucające się reklamy internetowe, krzykliwe tramwaje i autobusy. Wybierając kredyt na święta musimy być szczególnie ostrożni, a nawet, nie zawaham się użyć tego słowa, podejrzliwi. Dla kredytodawców okres przedświąteczny jest czasem wręcz masowego rozbudowywania umów o ukryte (mniej lub bardziej) opłaty. W tym czasie wzrasta oprocentowanie, choć nie ma do tego żadnej jasnej przyczyny. Jednocześnie chętniej udziela się kredytów osobom, które bynajmniej otrzymać ich nie powinny. My natomiast musimy baczniej przyglądać się zapisom umowy, zwłaszcza tym dotyczącym terminarza spłat. Kredyty na święta udzielane przez banki raczej tanieją, choć oczywiście obniżki te mają większą reklamę, niż w rzeczywistości na to zasługują. Jeśli zaś chodzi o pozostałych kredytodawców, dla nich jest to prawdziwy raj, ponieważ osoby o kiepskiej kondycji finansowej też potrzebują kredytu, a to doskonały powód do podniesienia oprocentowania. Umowy kredytowe zawierane przed świętami, jak wynika z różnych eksperckich analiz, często zawierają klauzule niedozwolone, naciągają prawo w wielu różnych miejscach, a nade wszystko pełne są nieuzasadnionych opłat. Jeśli i my w takiej umowie odkryjemy podejrzane zapisy, najlepiej od razu skonsultować się z rzecznikiem konsumenta lub doradcą finansowym.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      finanse-dla-ciebie
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 grudnia 2011 08:57
  • sobota, 19 listopada 2011
    • Inwestycje w sieci

      Inwestycje przez internet stają się coraz popularniejsze, ale nie zmienia to faktu, że w dalszym ciągu uważamy je za zastrzeżone jedynie dla najbogatszych i wmawiamy sobie, bo inaczej tego określić się nie da, że nie mamy z czego odłożyć. Prawdą jest, że Polacy absolutnie nie potrafią zarządzać finansami i bardzo szybko trwonią dosłownie każdą ilość pieniędzy, a później biadolą, że nędza i złodzieje zabrali. Nie złodzieje tylko często własna niewiedza. Żeby inwestować, wcale nie trzeba być milionerem. Cena jednej obligacji skarbowej to sto złotych. Tyle samo przyjdzie nam zapłacić za przystąpienie do niektórych funduszy inwestycyjnych. Trochę więcej potrzeba na lokaty, ale nadal nie są to bajońskie sumy. Grę na giełdzie można zacząć praktycznie od dowolnej kwoty, nawet od kilku złotych, choć to o tyle nieopłacalne, że trzeba zarobić tyle, żeby pokryć kilkuzłotową prowizję dla maklera. Jedyne instrumenty, z jakich korzystamy w miarę swobodnie to konta oszczędnościowe. Te jednak nie nadają się na inwestycje, a często nawet oszczędzanie na nich jest nie lada wyczynem. Reklamy radiowe tylko pogarszają sytuację, bo wcale nas, paradoksalnie, nie zachęcają do sprawdzenia oferty instrumentów inwestycyjnych, ale powodują jedynie, że coraz częściej mówimy, że złodzieje znów czegoś szukają w naszych kieszeniach. Nic bardziej mylnego. Może i za inwestycje też przyjdzie nam zapłacić, ale za to zarobimy na opłaty z nawiązką, a trzymając pieniądze w skarpecie, albo na nieoprocentowanym rachunku, co w tym przypadku jest równoważne, tracimy rocznie ponad cztery procent ich wartości.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      finanse-dla-ciebie
      Czas publikacji:
      sobota, 19 listopada 2011 16:51
  • poniedziałek, 17 października 2011
    • Rachunek po terminie

      Pozostając jeszcze na moment w dziedzinie rachunków wywołanym poprzednim postem, porozmawiajmy dziś trochę na temat terminów spłaty. Generalnie każdy wie, że ten jest oznaczony na rachunku, jednak zapewne każdy spotkał się też z sytuacją, w której rachunek został doręczony na dwa dni, albo na dzień przed tym terminem. Ba, nie należą do rzadkości sytuacje, w których rachunek jest dostarczony już po terminie zapłaty. Większość operatorów mediów dopuszcza jednak realny termin zapłaty dłuższy niż przewidziany na rachunku i nie wszczyna żadnych postępowań przed wystawieniem kolejnego rachunku. Oczywiście jest to wyłącznie oznaką dobrej woli, zazwyczaj więc możemy spodziewać się korespondencji na temat niezapłaconego rachunku, albo rozmowy telefonicznej. Wynika to z dość częstych przypadków zaginięcia korespondencji z rachunkiem, więc taka rozmowa ma na celu tylko wyjaśnienie sytuacji, a nie jest pociąganiem do odpowiedzialności. Oczywiście to, że możemy bezpiecznie nie płacić przez kolejny miesiąc nie oznacza, że powinniśmy tak robić. Taki gest ze strony operatorów jest koniecznością, bo wystarczy chwila nieuwagi i rachunek nie będzie opłacony w terminie, a należy jeszcze wziąć pod uwagę opóźnienia poczty- wtedy teoretycznie prawie każdy z nas musiałby dziś żyć bez gazu, prądu albo telefonu. Wielu operatorów ustala także limity kredytowe dla swoich klientów. Kwota takiego limitu wyznacza próg, poniżej którego operator uruchamia procedurę windykacji swoich należności, a do osiągnięcia którego nie grozi nam odłączenie danego medium.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      finanse-dla-ciebie
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 17 października 2011 10:31
    • e-Rachunki

      Nikt nie lubi otrzymywać rachunków, a każdy kolejny tylko pogarsza nam humor. Dlatego powszechne jest już udostępnienie klientom, czyli nam, możliwości skorzystania z różnych opcji polecenia zapłaty, dzięki którym nie musimy nawet oglądać swoich rachunków. Usługa ta, niezależnie od tego czy otrzymuje jakąś własną nazwę czy zostaje po prostu poleceniem zapłaty, polega na prostym opłaceniu naszych zobowiązań przez bank. W większości przypadków jest to opcja całkowicie darmowa, ponieważ nie działa na zasadzie przelewu zdefiniowanego, a jedynie bank otrzymuje nasze faktury i we własnym zakresie dokonuje przelewu z naszego konta na konto odbiorcy. W ten sposób można płacić niemal za wszystkie media, to jest za gaz, prąd, telefon czy internet. Argumentem „za” jest oczywiście komfort, wygoda i oszczędność czasu: nie musimy ani stać w realnych kolejkach, ani logować się do systemu bankowego dla zrobienia jednego tylko, a i niezbyt miłego, przelewu. Wiele osób jednak nie korzysta z polecenia zapłaty, bo nie zdaje sobie sprawy z takiej możliwości, albo też woli samodzielnie kontrolować wszystkie finanse, obawiając się choćby tego, że w oznaczonym terminie na rachunku bankowym nie będzie kwoty wystarczającej na pokrycie zobowiązań. Większość poleceń zapłaty ma jednak coś w rodzaju terminu ważności. Jeśli na koncie w terminie spłaty brak jest wystarczających środków, zazwyczaj bank podejmuje kolejne próby dokonania przelewu po okresie dwóch, czterech i sześciu dni roboczych. Dopiero potem uznaje się, że rachunek nie został opłacony.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      finanse-dla-ciebie
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 17 października 2011 10:30
  • sobota, 24 września 2011
    • Jak wygrać na kryzysie?

      Jak się okazuje, kryzys może nas zmiażdżyć, ale paradoksalnie może także stać się okazją do wdrożenia lepszego systemu zarządzania domowym budżetem. W czasie kryzysu cierpią również banki, a więc zaczynają one w różny sposób walczyć o klienta. Pierwsza linię obrony stanowi podniesienie oprocentowania kredytów, jeśli jednak kryzys okaże się trwać dłużej niż przewidywano, ten sposób zawiedzie, bo spadnie popyt na kredyty. Możemy więc wtedy spodziewać się, że banki, aczkolwiek niechętnie, podzielą się z nami swoim zyskiem. Możliwe więc, że w ramach przyciągania klientów mimo niekorzystnej sytuacji gospodarczej pojawią się lepiej oprocentowane rachunki, może oferty lokat albo programów oszczędnościowych. Oczywiście większość zysku i tak zabierze bank, ale być może uda się nawet ugrać więcej niż w okresie hossy, kiedy teoretycznie banki powinny zarobić więcej. Podobne batalie będą musiały prowadzić sklepy, bo ciągłe podnoszenie cen przy spadku wartości pieniądza na niewiele się zda, bo ludzi nie będzie stać nawet na najbardziej niezbędne produkty, a więc przynajmniej część z nich w wybranych sklepach będzie musiała nieco stanieć. Nie możemy się łudzić, że uda się nam zbić na kryzysie majątek, choć w skali makro jest to możliwe. Każdy z nas poniesie pewnie mniejsze lub większe straty, ale zwycięży ten, kto straci najmniej i nie da się pochłonąć panice, która jest największym wrogiem dobrej kondycji domowego budżetu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      finanse-dla-ciebie
      Czas publikacji:
      sobota, 24 września 2011 22:00
    • Kryzys domowego budżetu

      Nie można powiedzieć, że niespodziewanie, ale nadeszła do nas druga fala kryzysu. I oto ponownie stajemy przed pytaniem czy i tym razem uda się nam przejść przezeń w miarę bez większych szkód. Prognozy optymistyczne nie są, a wraz z przedsiębiorcami także osoby fizyczne powinny przygotowywać się na zmiany. Najczęściej oczywiście słyszy się o zaciskaniu pasa, ale na czym tu go jeszcze zacisnąć? Alternatywnym rozwiązaniem, znacznie trudniejszym, ale też dalece bardziej efektywnym jest optymalizacja budżetu. Zaciskanie pasa jest jedną z jej części, ale ważniejsze jest położenie silniejszego akcentu na rozsądne gospodarowanie przychodami, czyli podział ich na bieżące wydatki, odroczenie niektórych i próba ochrony pieniędzy przed utratą wartości. Najgorszym rozwiązaniem jest paniczne opróżnianie kont i wkładanie pieniędzy w skarpetę. Ryzyko bankructwa banków nie wzrosło, więc nasze depozyty pozostają bezpieczne, ale w okresie kryzysu groźniejsza staje się inflacja, przed którą na pewno nie uda się uciec przez wycofanie pieniędzy z kont. Oczywiście bez racjonalizacji wydatków się nie obejdzie, ale jeśli dobrze zaplanujemy przychody, oszacujemy ich wysokość i spróbujemy zaplanować ich wydawanie to prawdopodobnie odczujemy kryzys mniej dotkliwie niż osoby, które nie wprowadzą odpowiednich zmian w domowym budżecie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      finanse-dla-ciebie
      Czas publikacji:
      sobota, 24 września 2011 21:54
  • niedziela, 21 sierpnia 2011
    • Czego możesz nauczyć się od przedsiębiorcy

      Zazwyczaj myślimy, że zasady, które rządzą finansami przedsiębiorstw nie mają przełożenia na domowe budżety. W praktyce jednak bardzo często można pomiędzy nimi znaleźć więcej niż wyraźną nic porozumienia. Przede wszystkim racjonalizm, który cechuje, a przynajmniej powinien cechować, przedsiębiorców jest tym, czego z reguły brakuje domowym księgowym. Pilnowanie wydatków i umiejętne redukowanie kosztów jest czymś, co ma przynajmniej takie samo znaczenie w domu, jak i w korporacji. Dla zapewnienia sobie płynności finansowej warto zapoznać się z podstawowymi zagadnieniami, z którymi na co dzień zmagają się przedsiębiorcy. Dzięki nauce na ich doświadczeniach można rozumieć budżet domowy jako w miarę prosty rachunek zysków i wydatków. To pozwala na racjonalizację wydatków, wdrożenie choćby podstawowego planu oszczędzania i inwestycji. Podstawową cechą, dzięki której możliwe jest takie postępowanie jest specyficzne podejście, którego wciąż w odniesieniu do domowych budżetów nam brakuje. Zakładamy, że domowy budżet nie ma zbędnych wydatków, co jest absurdem. Wszelkie prowizje, które płacimy tylko dlatego, że nie chce nam się poszukać alternatywy dla dotychczasowego kanału opłat są podstawowym przykładem. Oszczędności rozpatrywane jednostkowo będą zapewne symboliczne, ale takich „symboli” miesięcznie możemy mieć nawet około stu złotych, nie licząc innych źródeł oszczędności.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      finanse-dla-ciebie
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 sierpnia 2011 16:22
    • Konsolidacja zobowiązań

      Konsolidacja zobowiązań jest jednym z chętniej wykorzystywanych sposobów restrukturyzacji zadłużenia i dotyczy nie tylko osób prywatnych, ale także większych firm.

       

      Spłata mieszkania jest poważnym wyzwaniem. Kredyt jest w zasadzie jedynym dostępnym rozwiązaniem. Jest jednak zawsze pewne ryzyko, że w czasie spłaty zmienią się albo warunki kredytu, albo nasza sytuacja. Na te okoliczność możemy, a w zasadzie powinniśmy, rozważyć opcję konsolidacji zobowiązań. Hipoteka jest z zasady podstawowym zabezpieczeniem dla kredytów na większe kwoty.

      Konsolidacja jako taka polega na połączeniu wszystkich kredytów w jeden ze wspólnym zabezpieczeniem. Nie będziemy zajmować się poszczególnymi możliwościami, bo jest ich sporo, ale na pewno warto zauważyć, że praktycznie każdą ilość zobowiązań na dowolną kwotę można skonsolidować. Pozostaje wprawdzie kwestia naszej wiarygodności, ale zakładając, że ta się nie zmieniła w sposób znaczny to powinniśmy otrzymać kredyt konsolidacyjny.

      Jest to rozwiązanie, dla którego wykorzystania możemy użyć opcji proponowanych przez macierzysty bank, ale możemy także sięgnąć po środki i instrumenty oferowane przez konkurencyjne instytucje finansowe. Co najważniejsze, nasze dotychczasowe zobowiązania zostaną spłacone regularnie, a my możemy otrzymać możliwość spłaty tańszego kredytu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Konsolidacja zobowiązań”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      finanse-dla-ciebie
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 sierpnia 2011 16:04
  • wtorek, 19 lipca 2011
    • E-karty. Bezpieczne w internecie.


      Płatności internetowe zaczynają dominować w niektórych działach domowych budżetów. Przynajmniej u niektórych z nas. Szczęśliwi posiadacze kart kredytowych mają najwięcej możliwości, ponieważ karty kredytowe są akceptowane w większości poważnych sklepów. Jednak osoby, które kart nie mają są często zmuszone do wykonywania przelewów, co jest procesem dłuższym i nie każdemu, mówiąc wprost, chce się z tym bawić. Dlatego dla kupujących internautów niektóre banki wprowadziły e-karty. Są to karty wirtualne przeznaczone do płatności internetowych. Nie mają paska magnetycznego, a ich fizyczne istnienie jest uzasadnione jedynie pewną konwencją. Karta zawiera numer własny oraz kod zabezpieczający, analogiczne do tych charakteryzujących karty kredytowe i można nią płacić w niektórych sklepach. W zasadzie, jeśli zapamięta się numer karty i kod CVV2 to fizyczna obecność karty jest zbędna.

      Kartę taką doładowuje się przed zakupami, a następnie najczęściej można ją „rozładować”, choć akurat wcale nie trzeba tego robić. Niestety jednak, karty wirtualne nie są tak powszechnie akceptowane jak karty kredytowe, co nieco ogranicza ich funkcjonalność, zwłaszcza że i tak jest ona na starcie już ograniczona. Niemniej jednak jest to rozwiązanie dość ciekawe, zwłaszcza dla osób zaopatrujących się cały czas w tych samych sklepach. Podstawową wadą dla większości kupujących jest to, że e-karty nie są honorowane w żadnym z największych polskich portali aukcyjnych, gdzie niemal każdy kupujący internauta czasem zagląda, a gdzie i tak musi uzupełniać pola zleceń i potwierdzać przelewy.

      

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      finanse-dla-ciebie
      Czas publikacji:
      wtorek, 19 lipca 2011 18:13
    • Karta czy gotówka

      Polska pozostaje wciąż w ogonie, jeśli chodzi o używanie kart płatniczych i to zarówno płaskich, jak i kredytowych. Większości z nas karta płatnicza służy jedynie do wypłaty gotówki z bankomatów, co zresztą raczej nie dziwi, ponieważ nawet największe cieci sklepów czasem nie honorują kart. Jednak gotówka jest mniej wygodna, a przede wszystkim mniej bezpieczna od karty. Nie tylko zresztą w kontekście kradzieży, gdzie karta jest całkowicie dla złodzieja bezużyteczna. Zazwyczaj karta powiązana jest z konkretnym kontem, a więc teoretycznie można sprawić, że ominie nas wątpliwa przyjemność wyrównywania skutków inflacji, jeśli do karty dobierze się odpowiednie instrumenty inwestycyjne.

      Jeden z proponowanych modeli portfeli to zachowanie pewnej ilości gotówki, na przykład dziesięciu czy dwudziestu złotych, w zależności od indywidualnych potrzeb, a poza punktami niehonorującymi kart płatniczych zaleca się korzystanie z plastikowych pieniędzy. Według niektórych jest to jedynie napełnianie bankowych skarbców, ale w praktyce karty są o tyle wygodne, że po otrzymaniu wypłaty nie musimy chodzić z pełnym portfelem, za to na bieżąco możemy wykorzystywać środki z rachunku.

       

      Zupełnie inna historią są karty kredytowe, które dają nieco inne możliwości i są odpowiednie dla osób, które potrzebują gotówki zanim wpłynie wypłata, a tak jest w wielu zawodach. Karty kredytowe i płaskie to także często najlepszy sposób na finansowanie podróży zagranicznych, tym bardziej w tych rejonach, gdzie zabronione lub ograniczone jest przewożenie gotówki przez granicę. Jednym słowem- gotówka nadaje się do realizacji listy zakupów dla niewielkiej rodziny, o ile nie są to większe zakupy. W każdym innym przypadku to karta płatnicza daje większe możliwości.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      finanse-dla-ciebie
      Czas publikacji:
      wtorek, 19 lipca 2011 18:10